W dzisiejszych czasach klub piłkarski, to nie tylko zaplecze drużyny ale przede wszystkim przedsiębiorstwo. Co więcej, od sprawnego zarządzania takim przedsiębiorstwem zależy, nie tylko to czy wspólnicy lub akcjonariusze dostaną dywidendę  czy będą musieli dokapitalizować spółkę ale też, na jakich zawodników będzie klub stać w kolejnym oknie transferowym, czy dostanie licencję na kolejny sezon w ekstraklasie oraz będzie mógł wystartować w Lidze Mistrzów albo Lidze Europy.

Jednym z istotnych potencjalnych źródeł przychodów klubu jest związana z nim własność intelektualna. Pisząc o szeroko pojętej własności intelektualnej mam na myśli prawo do nazwy klubu, wizerunków i nazwisk piłkarzy, herb i barwy drużyny, tzw. prawa telewizyjne czy reklamowe.

Jedną z istotnych pozycji w budżecie klubów piłkarskich bywa umowa ze sponsorem tytularnym stadionu (tzw. „naming rights”). Na polskim rynku taka transakcja może być warta kilka milionów złotych rocznie, a to i tak nic w porównaniu z analogicznymi przedsięwzięciami w bardziej zamożnych ligach europejskich, gdzie milionów nadal jest kilka, ale Euro. Jednym z najdroższych sponsoringów tego typu jest współpraca między Citibankiem a zespołem bejsbolowym New York Mets. Za prawo do nazwy „Citi Field”, sponsor płaci – wg. doniesień medialnych – 21 milionów USD rocznie. Co istotne w stanach tego rodzaju transakcje zawierane są często na 20 czy 25 lat.

Poza sponsorem tytularnym stadionu, kluby współpracują również z najróżniejszymi sponsorami – przestrzeni reklamowych bowiem w sporcie nie brakuje. Od koszulek zawodników, przez bandy stadionu, po strony internetowe, telebimy, banery, bilety, ulotki i inne formy reklamy np. na trybunach biznesowych. Umowy sponsorskie to często skomplikowane dokumenty, uzależniające płacone przez sponsorów kwoty od wielu czynników takich jak choćby, efekty sportowe, bezpieczeństwo na stadionie, decyzje o zamknięciu trybun, etc. Trzeba też pamiętać, że nie każde logo może się pojawić na koszulkach czy w publicznej reklamie. Musimy bowiem mieć na uwadze, że bywają produkty sensytywne, których reklama i sponsoring są zabronione lub znacznie ograniczone (np. alkohol, papierosy, leki na receptę, etc.). Przy czym regulacje takie mogą być różne w różnych krajach, co może być istotne przy reklamie na koszulkach podczas meczy wyjazdowych. Część przestrzeni reklamowej każdego klubu przeinaczona jest dla sponsora tytularnego całej ligi pozyskiwanego przez Ekstraklasę. Do tej pory był to T-Mobile, który wg. doniesień medialnych płacił po kilkanaście milionów złotych rocznie.

Czytaj więcej na blogu

Autor: Maciej Kubiak