Decyzja ministra sprawiedliwości wzbudziła liczne komentarze i kontrowersje. Z jednej strony podkreśla się, że jest to niedobry sygnał, świadczący, jakoby polska służba zdrowia miała masowy problem lekarzy nagannie wykonujących swój zawód, co jest niezgodne z prawdą. Z drugiej –  doceniono tę inicjatywę, jako próbę rozwiązania problemu postępowań karnych, które nie dość, że ciągną się latami, to najczęściej kończą się niepomyślnie dla poszkodowanych i ich rodzin. W roku 2015 prowadzonych było 3,4 tys. śledztw dotyczących błędów medycznych. Jedynie 4% z nich zakończyło się aktem oskarżenia lub wnioskiem o ukaranie (Rzeczpospolita z 13 czerwca 2016 roku, Błędy pod lupą prokuratorów.) 

Problem ma charakter systemowy, ale jego przyczyny nie leżą w strukturze prokuratury, czy wymiaru sprawiedliwości. Zasadniczą komplikacją takich postępowań jest konieczność zasięgania opinii biegłego lub zespołu biegłych. Ten środek dowodowy ma kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia każdej kwestii wymagającej wiadomości specjalnych, a to dotyczy prawie każdej sprawy związanej z błędem lekarskim. Niezależnie od tego, jak bardzo może oburzyć takie uproszczenie, biegli w dużej mierze wydają wyroki w takich postępowaniach. Biorąc pod uwagę, jak skomplikowane są czasem ich stany faktyczne, spełnienie oczekiwań, dotyczących uproszczenia, czy też przyspieszenia takich postępowań, może okazać się nierealne.
Praktyka lekarska zawsze niesie ze sobą ryzyko nieudanej interwencji medycznej, której skutki mogą zostać poddane ocenie sądu. Tak zdarza się w przypadku, gdy sytuacja pacjenta, poddanego określonym świadczeniom zdrowotnym, nie ulega poprawie, lecz pogarsza się.
Życie i zdrowie człowieka zajmują czołowe miejsca wśród dóbr chronionych prawem. Kiedy zatem, biorąc pod uwagę praktykę lekarską, można mówić o penalizowanym narażeniu na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia? Pacjent w obliczu lekarza – to najczęściej człowiek w obliczu niebezpieczeństwa utraty zdrowia, rzadziej życia. Poza szczególnymi przypadkami, stan pacjenta chorego, wymagającego opieki lekarskiej, nie ma związku z działaniem lub zaniechaniem lekarza. Przyjmując za standard prawidłowe działanie lekarza, zgodne z regułami sztuki lekarskiej oraz stosownymi procedurami obowiązującymi w różnych placówkach służby zdrowia, do wypadku, w którym pacjent jest narażony przez lekarza na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, nie powinno dochodzić w ogóle. Jednak do takich zdarzeń dochodzi, a lekarze, jako grupa zawodowa, muszą liczyć się ze wzrastającą liczbą postępowań karnych.


Lekarz w warunkach zakreślonych przez Kodeks Karny występuje wobec pacjenta w roli gwaranta (osoby, na której ciąży szczególny obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo). Jego obowiązkiem jest nie tylko podjęcie działań, zapobiegających wystąpieniu konkretnego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia pacjenta, ale także podjęcie wszelkich działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa, istniejącego w chwili prawnego obowiązku działania wobec pacjenta. Z zasady, lekarze, podejmując czynności lecznicze wobec pacjenta, działają według określonych procedur, ugruntowanych praktyką, doświadczeniem i wiedzą medyczną.
Medycyna to jednak nie matematyka. Nie zawsze prawidłowo wdrożone leczenie przynosi spodziewane efekty. Doktryna prawa i orzecznictwo sądowe, borykające się na co dzień z wykładnią tak zarysowanych podstaw odpowiedzialności lekarskiej, wypracowały kryteria, które uściślają zasady interpretacji i wykładni.  Kryteria odpowiedzialności rozumiane są szeroko. Dotyczą nie tylko błędów medycznych, diagnostycznych, ale także innych działań i zaniechań rozumianych szeroko, jako narażających pacjentów na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, podlegających ocenie w każdym indywidualnym przypadku. Wiedza specjalistyczna jest tutaj nieodzowna, więc i opinia specjalistów w większości spraw jest niezbędna.


Wyraźnie widać, że poszczególne kryteria oceny odpowiedzialności lekarskiej są skomplikowane, tak, jak skomplikowana jest medycyna. Droga na skróty niczego tutaj nie zmieni, choć przygotowany i kompetentny prokurator wykona swoją pracę w takiej sprawie szybciej i lepiej – to oczywiste. Jednak kluczowym dowodem będzie i tak opinia biegłych.


Warto więc zastanowić się nad systemową zmianą w opiniowaniu przez biegłych sądowych, tak by opinie wydawane były szybciej, by ich wartość merytoryczna i przydatność dla postępowań sądowych była zgodna z tym, czego oczekują sędziowie i strony. Wymaga to jednak zarówno rzeczowej, wolnej od emocji debaty z udziałem prawników i lekarzy,  jak i mądrych zmian w kodeksach postępowania karnego i cywilnego.

Marcin Melzacki