- Prawnik z 2000 r. staje się reliktem przeszłości. Dziś klient nie idzie do kancelarii po to, żeby mu założyła spółkę, ale lecz by mu powiedziano, jaką spółkę ma założyć i dlaczego.

Powinien także wychodzić poza schematy. – Uważam, że spór dwóch stron to wojna. Ja zaś jestem na polu bitwy żołnierzem. Powiedzmy – pułkownikiem. Muszę się zaangażować. […] Sądzę, że najważniejsze to, aby dobrze reprezentować swojego klienta, aby mógł on polegać na swoim prawniku. Wolę balansować na cienkiej linie niż nie dać z siebie wszystkiego. Nie ma nic gorszego niż prawnik, który gra na pół gwizdka. To jak na boisku piłkarskim. Odpuścimy naszej drużynie, jeśli nie wyszedł jej mecz. Ale nie darujemy tego, że przeszła obok meczu.